Potwierdzić mistrzowskie aspiracje

23 maj 2016

W sobotę o godzinie 13:00, na stadionie Oławka we Wrocławiu, zostanie rozegrany mecz dziewiątej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Panthers Wrocław podejmą Primacol Lowlanders Białystok.

Gospodarz: Panthers Wrocław (4-1)
Gość: Primacol Lowlanders Białystok (4-1)
Data i godzina: 28 maja, godz. 13:00
Stadion: Stadion Oławka, ul. Na Niskich Łąkach 8, Wrocław
Liga: Topliga
Bilety: 15 zł ulgowy, 20 zł normalny

Gdy 22 marca 2015 roku Panthers Wrocław przyjeżdżali do Białegostoku, wielu kibiców zastanawiało się czy można liczyć na niespodziankę. Wzmocnieni amerykańskimi i polskimi zawodnikami Lowlanders szybko zaskarbili sobie serca fanów liczących, że w końcu pojawi się zespół zdolny przełamać duopol Panthers i Seahawks Gdynia. Jednak debiut wypadł katastrofalnie. Ludzie z Nizin zostali rozgromieni przez Pantery 0:49 po kapitalnych zawodach w wykonaniu m.in. Grzegorza Mazura i, grającego obecnie w Outlaws Wrocław, Marcusa Simsa. To były jednak złe miłego początki. Od tego momentu białostocczanie pięli się do góry stawiając niezwykle twarde warunki mistrzom Polski Seahawks Gdynia czy utytułowanym Warsaw Eagles.

Lowlanders mają świetną parę skrzydłowych: Tomasza Zubryckiego i Ronalda Longa, którzy mogą sporo namieszać. Mimo to jestem pewien, że obrona podtrzyma swoją świetną passę i zatrzyma ich atak, choć Lowlanders nie przyjadą tu poleżeć i postawią twarde warunki. Wierzę, że stoczymy bardzo zacięty bój.
Patryk Matkowski, skrzydłowy Panthers Wrocław

- Pamiętamy o ubiegłorocznym meczu z Panthers. Przegraliśmy go w naszych głowach jeszcze przed wyjściem na boisko. To był błąd, którego nigdy później już nie popełniliśmy. Jesteśmy innym zespołem, a naszym celem jest występ przed własną publicznością w XI SuperFinale. Pojedynek z Panterami będzie największym sprawdzianem w tym sezonie. Potwierdzają to osiągane przez nich wyniki nie tylko na polskich, ale także europejskich boiskach – mówi Piotr Maksimowicz, asystent trenera Primacol Lowlanders Białystok.

We Wrocławiu obecnie liczy się tylko starcie z Lowlanders. Kibice i zawodnicy Panthers zdają sobie sprawę, że walka z reprezentantami Podlasia nie będzie sobotnim piknikiem, tylko prawdziwą bitwą o drugie miejsce w tabeli. Stawka jest wysoka – zwycięzca będzie gospodarzem rewanżowego meczu w rundzie dzikich kart, który zaplanowano na weekend 11-12 czerwca.

Panthers po tym jak ulegli Seahawks Gdynia 10:13 zwyciężyli w następnych pięciu spotkaniach (w tym dwóch w Lidze Mistrzów: z Triangle Razorbacks i Prague Lions). W tym okresie wrocławianie zdobyli 242 punkty przy zaledwie 25 straconych. Porażka z mistrzami Polski rozdrażniła Pantery.

- Od starcia z Jastrzębiami mamy całkowicie inną mentalność. Jesteśmy jeszcze bardziej zgrani i zmotywowani, a naszym celem w każdym meczu jest nie tylko wygrana, ale całkowita dominacja. W tym roku mamy wielką szansę na wynagrodzenie naszym kibicom dwóch ostatnich lat, gdy po laury sięgali Seahawks. Chcemy zdobyć złoto i w Toplidze, i w Lidze Mistrzów, ale żeby to osiągnąć musimy być skupieni przez cały czas. Wtedy nikt nas nie zatrzyma – przyznaje Patryk Matkowski, skrzydłowy Panthers Wrocław.

Regularne podkreślanie siły drzemiącej w Panterach jest truizmem. Niemniej klasę wicemistrzów Polski docenia się w każdym zakątku Topligi. - Patrząc na ich skład ciężko kogokolwiek wyróżnić. Mają taki arsenał w ataku i zasieki w obronie, że potrzeba najlepszych saperów do ich rozbrojenia. My takich posiadamy i postaramy się wykorzystać słabe strony Panter. Jedziemy do Wrocławia powalczyć o zwycięstwo – dodaje Maksimowicz.

Kurtuazji względem rywala nie szczędzą także Pantery. W szeregach Ludzi z Nizin znajduje się kilku czołowych futbolistów Topligi, w tym Jabari Deonate Harris, wyrastający na jednego z głównych kandydatów do tytułu MVP sezonu. Popularny „Janusz” brał udział przy 21 przyłożeniach swojego zespołu. - On potrafi nie tylko posyłać dalekie podania, ale również bardzo dobrze biega. Lowlanders mają świetną parę skrzydłowych: Tomasza Zubryckiego i Ronalda Longa, którzy mogą sporo namieszać. Mimo to jestem pewien, że obrona podtrzyma swoją świetną passę i zatrzyma ich atak, choć Lowlanders nie przyjadą tu poleżeć i postawią twarde warunki. Wierzę, że stoczymy bardzo zacięty bój – podkreśla Matkowski.

Kto dotrzyma kroku Seahawks Gdynia i jednocześnie potwierdzi swoje aspiracje do mistrzostwa? Czy będą to Panthers, którzy przedłużą serię bez porażki czy może jednak Lowlanders przemierzą ponad 500 km, żeby pokazać jak duża siła drzemię w futbolistach z Podlasia? Na te pytania odpowiedź poznamy już w najbliższą sobotę.