PLFA 8: Snakes dołączają do grona ćwierćfinalistów

7 września 2017

W dniach 2-3 września rozegrane zostały kolejne turnieje PLFA 8.  Na boiska wybiegły drużyny z grupy południowej oraz wschodniej. Pewni udziału w ćwierćfinale są już OFM Bielawa Snakes.

Dominacja Węży
W Bielawie ambicje i możliwości z pierwszego swojego spotkania w Wałbrzychu potwierdzili gospodarze sobotnich zmagań. Snakes wygrali grupę bez straty choćby jednego punktu, czym zapewnili sobie tytuł najlepszej defensywy w rundzie zasadniczej PLFA 8. W ofensywie jednak Węże nie rozbijały rywali od razu, ale skutecznie budowały sobie przewagę. Bardzo dobrze ze swojej roli wywiązywał się rozgrywający Oskar Darmochwała, ale na duże wyróżnienie zasłużyli też bracia Arkadiusz i Damian Paluszkowie. Akcje obu skrzydłowych są zwykle ozdobami pojedynków bielawskiej ekipy, a młodszy z nich, czyli drugi z wymienionych, zdobył przyłożenie. Po początkowych nerwach w pierwszej połowie meczu z Wizards Opole, w drugiej gospodarze dopełnili dzieła za sprawą punktów Darmochwały i Dimitriosa Stamulopulosa. Defensywa po raz kolejny okazała się nie do przejścia, a jej bohaterem został Bartosz Grajewski, który dwukrotnie przejął piłkę i wiele razy powstrzymywał graczy rywali. Brylował też nowicjusz Przemysław Król. 

W drugim starciu bielawianie przypieczętowali pozycję lidera grupy i jednocześnie pokazali, że zeszłoroczny remis w towarzyskiej potyczce z Raptors Racibórz to przeszłość. Zwycięstwo zapewnili ci sami gracze, co wcześniej, a dość pewne prowadzenie pozwoliło na to, by od trzeciej kwarty grać zmiennikami. 

Pomiędzy wyżej opisanymi spotkaniami odbył się jeszcze mecz Miners Krause Wałbrzych i Raptors Racibórz. Wałbrzyszanie osłodzili sobie nieudany turniej u siebie, wygrywając z raciborzanami po zaciętej walce. Kibice byli świadkami ciekawej rywalizacji. Jako pierwsi na prowadzenie wyszli Górnicy, ale znakomicie na to odpowiedziały Drapieżne Ptaki, a dokładnie Adrian Rosik, który najpierw zablokował podwyższenie rywali, a po wykopie zaliczył znakomitą akcję powrotną, zdobywając przyłożenie i doprowadzając do remisu. Podobna sztuka nie udała się już jednak w drugiej połowie. Zespół z Wałbrzycha zdołał po touchdownie przeprowadzić skuteczne podwyższenie za dwa punkty. Ekipa z Raciborza mogła ponownie wyrównać, ale zabrakło właśnie tych dwóch oczek. Rezultat 14:12 oznacza, że kwestia drugiego miejsca wyjaśni się podczas ostatniego meczu grupowego. 

- Przygotowaliśmy się bardzo dobrze pod kątem teorii na Wizards Opole, lecz niestety stres spowodowany grą na swoim boisku oraz godziny przygotowań obiektu przez zawodników przełożyły się na naszą dyspozycję. Zagraliśmy dobrze, ale nie tak, jak byśmy tego chcieli. Wiele błędów i bardzo dużo straconych przez to jardów pokazały nam, że musimy jeszcze bardziej skupić się tylko na meczu. Po rozmowie w przerwie i uspokojeniu nerwów wyszliśmy na druga połowę zmotywowani do lepszej gry. W formacji ataku, mimo wielu błędów, udało się zdobyć aż 20 punktów, co cieszy. W drugim meczu dobrze znaliśmy mocne strony Raptors i chcieliśmy od początku pokazać, że to my jesteśmy tego dnia lepsi. Od trzeciej daliśmy grać zmiennikom, którzy udowodniają, że mocno depczą zawodnikom z pierwszego składu po piętach. Cieszymy się, że mamy tylu wartościowych futbolistów, którzy bez problemu mogą zastępować swoich kolegów. Teraz musimy przeanalizować błędy i je wyeliminować, jeżeli myślimy o dalszych zwycięstwach - powiedział Dimitrios Stamulopulos, biegacz oraz wiceprezes OFM Bielawa Snakes. 

- Pierwszy turniej pokazał nam błędy w naszej grze, które postanowiłem maksymalnie, jak się tylko da, poprawić przed kolejnym spotkaniem. Ciężko przepracowaliśmy te dwa tygodnie i udało się. Zagraliśmy lepiej i pewniej. Jestem pewien, że z każdym kolejnym meczem będziemy o wiele silniejszą drużyną, bo to, czego potrzeba moim zawodnikom, to doświadczenie. Resztę - czyli motywację do ciężkich treningów, ambicję i talent - mają. Pozostaje więc tylko łapać cenne doświadczenie, a jeszcze nadejdzie nasz czas - przyznał Paweł Sołtysiak, prezes Miners Krause Wałbrzych. 

- W ciągu ostatniego roku nasz skład bardzo się ukruszył pod względem zawodników. Od początku wiedzieliśmy, że ten turniej będzie dla nas prawdziwym polem bitwy bez taryfy ulgowej. Bardzo chciałbym za to podziękować naszym rywalom. Oba mecze były wyzwaniem, a ogromnym plusem jest to, że nasi zawodnicy nie poddawali się do ostatnich sekund. Miners odkuli się za dwa przegrane mecze na własnym boisku, a Snakes pokazali swoją dominację w tym turnieju i rozprawili się z nami bez utraty punktów. Jeżeli chodzi o mecz w Opolu, to wierzymy w awans, który nadal jest możliwy i pozwoli nam zagrać o pierwsze miejsce z Wężami. Drużyna z Opola ma ogromny potencjał i oczywiście silnych zawodników, co pewnie odczujemy 17 września. Z poprzednich meczów udało nam się wyjść bez kontuzji. Podejdziemy do spotkania z nową energią i wielkim apetytem na zwycięstwo. Ostatnia wizyta w Opolu była dla nas bardzo owocna, dlatego mamy nadzieję, że i tym razem opolskie boisko da nam sprzyjające warunki do wygranej - stwierdził Sylwester Rosik, trener defensywy i zawodnik Raptors Racibórz.

- Mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Brak koncentracji oraz finalizowania zadań doprowadził do przegranej. Nie umniejszam sukcesu naszych przeciwników, ale Wizards przegrali spotkanie przez swoje błędy przeciwko solidnie grającej drużynie z Bielawy. Mamy teraz przed sobą dwa tygodnie ciężkiej pracy, aby na turnieju w Opolu pokazać, na co naprawdę nas stać. Potencjał w zespole jest ogromny, ale bez odpowiedniej mobilizacji i egzekucji zadań może być trudno. Jednak wierzę, że będzie dobrze. Natomiast na najbliższym treningu czeka na moich zawodników "miła" kondycyjna niespodzianka - zdradził Jakub Niżewski, trener główny Wizards Opole.

Turniej ten był dużym sukcesem organizacyjnych. Drużyna z Bielawy była zadowolona z frekwencji i dopingu, a fani chętnie korzystali z punktów gastronomicznych czy, w przypadku najmłodszych, z dmuchanych zamków. Rozdano też ponad 40 nagród wartościowych nagród. Co najważniejsze, w sportowych emocjach nie przeszkodziła pogoda.

Ostatnie grupowe zmagania na południu odbędą się 17 września w Opolu. Zagrają ze sobą Wizards i Raptors. Jeśli raciborzanom udałoby się zwyciężyć, to mogą jeszcze awansować. Po wygranej w Bielawie szanse na dalszą grę mają też Miners Krause Wałbrzych, ale oni mogą już tylko przyglądać się grze pozostałych i liczyć na korzystny wynik. W przypadku identycznego bilansu decyduje bowiem liczba straconych punktów.

Wyniki II turnieju Grupy Południowej PLFA 8:
OFM Bielawa Snakes - Wizards Opole 20:0 (8:0, 0:0, 6:0, 6:0)
Krause Miners Wałbrzych - Raptors Racibórz 14:12 (6:0, 0:6, 8:0, 0:6)
OFM Bielawa Snakes - Raptors Racibórz 22:0 (8:0, 0:0, 6:0, 8:0)

 

Lowlanders najbliżej awansu 
W grupie wschodniej doszło do ciekawej rywalizacji między warszawskim trio a Primacol Lowlanders Białystok. Oczywiście mowa o zespołach B wszystkich ekip. Gospodarze niedzielnego turnieju okazali się najlepsi, wygrywając oba swoje mecze, choć łatwo nie było. Już na otwarcie zmagań kibice obejrzeli emocjonujące widowisko, zakończone minimalną wygraną Ludzi z nizin. O rezultacie zadecydowały błędy Warsaw Sharks w końcówce. 

Największym przegranym turnieju w Białymstoku okazali się Crusaders Warszawa, którzy zdołali zdobyć tylko jedno przyłożenie po tym, jak wykorzystali  jedyny błąd obrony Warsaw Eagles. Orły początkowo postawiły na grę górą, ale gdy tylko zobaczyły, że defensywa Krzyżowców nastawiła się na to, doszło do zmiany strategii. W ten sposób zapunktowali biegacze: Kamil Małecki i Jakub Jezierski. Dobrze współpracowała ze sobą też bardziej doświadczona para, czyli rozgrywający Roman Iwański i skrzydłowy Jakub Zduń, weteran polskich boisk. Krzyżowcy ponieśli porażkę 6:32, a na koniec przegrali jeszcze 0:30 z miejscowymi Lowlanders. 

W kolejnych derbach stolicy Eagles zmierzyli się z Sharks i był to wyrównany pojedynek, w którym ponownie wyróżnił się Karol Kowalczyk, zdobywca wszystkich przyłożeń dla Rekinów tego dnia. Mimo młodego wieku jest on jednym z lepszych skrzydłowych w PLFA I. Obu drużynom nie pomagała pogoda. Padający deszcz utrudniał grę górą, co szczególnie odczuły Orły muszące sobie radzić bez kontuzjowanego w pierwszej akcji Małeckiego. Zastąpił go Jezierski. Rekiny wygrały po błędach rywali. Najpierw takowy popełniła trzecia linia obrony, a w czwartej kwarcie doszło do nieudanego puntu, po którym rezerwy topligowej drużyny znalazły się bardzo blisko pola punktowego przeciwnika i ostatecznie zdobyły punkty. Sharks nie mieli już czasu na odrobienie strat, a na domiar złego stracili jeszcze piłkę. 

- Wszystko udało się lepiej, jak zakładaliśmy, chociaż przed turniejem nie nastawialiśmy się na wynik. Dobrze, że wygraliśmy turniej organizowany w naszym mieście, chociaż frekwencja nie była powalająca. Zwycięstwa odnieśliśmy z pomocą zawodników, którzy nie mieli okazji wystąpić w tym roku w rozgrywkach. Pokazali, że byli dobrze przygotowani i coś z naszych treningów wynoszą. Liczę na to, że jednak uda nam się awansować do ćwierćfinałów i jednak powalczyć o coś więcej - przyznał Rafał Bierć, prezes Primacol Lowlanders Białystok. 

- Po zeszłorocznych niepowodzeniach w PLFA II w tym roku staraliśmy się uzupełnić kadrę w PLFA 8 jak najlepszymi zawodnikami z PLFA I, którzy też chcieli grać. Postawiliśmy na wzmocnienie defensywy, przede wszystkim defensive backów. To bardzo przyczyniło się do tego, jak wyglądała nasza obrona. Pierwszy mecz to były przysłowiowe koty za płoty. Nie graliśmy wcześniej sparingów, ale trzeba zauważyć, że mamy grupę samych drużyn B. To wygląda zupełnie inaczej organizacyjnie i nie przygotowujemy się cały sezon do turnieju PLFA 8. Nie wyglądało to źle. W pierwszym meczu zabrakło nam trochę zimnej krwi. Błędy na początku pierwszej połowy zdecydowały, że przegraliśmy. Dużo zawodników powracało do nas po kontuzjach i wojażach w innych klubach. Z turnieju na turnieju nasz zespół będzie wyglądał coraz lepiej. Ogrywanie się to jedno, ale jest tak dużo zawodników, którzy nie grali w PLFA I, a mają głód zwycięstw i chcą pokazać, że potrafią grać w futbol. Potencjał jest jeszcze bardzo duży. Musimy wygrać spotkanie z Eagles, aby awansować dalej - powiedział Osman Hózman-Mirza-Sulkiewicz, prezes Warsaw Sharks. 

- W pierwszym meczu obrona, jako całość, bardzo dobrze się spisała. Popełniła tylko jeden błąd, po którym Crusaders zdobyli punkty. W drugim meczu największym przeciwnikiem obu drużyn była pogoda. Strat było bardzo dużo i często dochodziło do zmiany posiadania piłki. W takich warunkach atmosferycznych nasza gra podaniowa nie wyglądała najlepiej i byliśmy skazani tylko i wyłącznie na grę dołem. Jezierski musiał grać cały mecz jako biegacz, ponieważ w pierwszej akcji kontuzji doznał podstawowy runningback Małecki. Pod koniec połowy nie udało się zdobyć punktów, co pozwoliłoby wyjść nam na prowadzenie i bezpieczny wynik dowieźć do końca. W Sharks wykorzystali limit dziesięciu zawodników z pierwszego zespołu, którzy mogą zagrać w PLFA 8. To samo jest w Lowlanders. U nas takich graczy na zasadzie transferu wewnętrznego przeszło kilku i głównie są to młodzi futboliści, którzy zdobywają doświadczenie. Jest kilku, z którymi współpracujemy od kilku sezonów, do tego młodzi juniorzy, paru weteranów, którzy pełnią rolę mentorów oraz tacy, którzy z różnych przyczyn nie załapali się do składu w Toplidze albo nie mogli uczestniczyć w treningach. To jest dla nich szansa, by wreszcie zagrać w futbol - stwierdził Marek Włodarczyk, wiceprezes Warsaw Eagles. 

- W tegorocznym sezonie drużyna w stu procentach skupia się na rozgrywkach PLFA II, awansie do PLFA I oraz mistrzostwie ligi. Dlatego też okres przygotowawczy do "ósemek" był mocno okrojony. W białostockim turnieju zagrali głównie zawodnicy z rezerw pierwszej drużyny, nowicjusze, którzy grają swój pierwszy sezon oraz gracze wracający po kontuzjach. Naszym celem było zdobycie jak najwięcej boiskowego doświadczenia, którego treningi czasem nie są w stanie zapewnić oraz dobra zabawa. Nie jesteśmy zadowoleni z wyników spotkań. Większość akcji kończyła się po naszych błędach wynikających z braku ogrania. Jednakże mieliśmy przebłyski. Udało się kilka długich biegów oraz wizyta w polu punktowym. To upewnia nas w tym, że mamy potencjał. Mimo niekorzystnego bilansu, cały turniej oceniamy na plus, gdyż to, co było dla nas najważniejsze, czyli doświadczenie, zdobyliśmy grając przeciwko wymagającym oraz zaprawionym w bojach zawodnikom - opowiedział Artur Gąsiorowski, kapitan, rozgrywający i trener Crusaders Warszawa B. 

Do drugiego, decydującego turnieju w grupie wschodniej dojdzie 17 września w Warszawie. Organizatorem będą Warsaw Eagles B. Żadna z drużyn nie może być jeszcze pewna awansu, choć najbliżej tego są białostoczanie. 

Wyniki I turnieju Grupy Wschodniej PLFA 8:
Primacol Lowlanders Białystok B - Warsaw Sharks B 14:12
Crusaders Warszawa B - Warsaw Eagles B 6:32 (0:6, 0:6, 6:14, 0:6)
Warsaw Eagles B - Warsaw Sharks B 6:12 (0:0, 6:6, 0:0, 0:6)
Primacol Lowlanders Białystok B - Crusaders Warszawa B 30:0 (0:0, 14:0, 8:0, 8:0)

 

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA